Xięga gości

L.U.C
O KARUZELI ŻYCIA I PUSZYSTYM SOSIE SZUSÓW

Tło się kręci, pędzi, a ja siedzę,
Pozostaję dzieckiem mimo, że mam magistra wiedzę.
Karuzelę życia przyjmuję jak rece
pty farmace
uta w aptece.
Ramiczne rymy klecę,
ale dziś nie pędzę
jak as. Ja mece
nas emce
eluce
nie dla mas na dyskotece.

Pokręcony jak precel
na fortuny huśtawce,
czytam życia ABC,
robię z myśli latawce.
Po falowanej losu rzece
bujam się jak po trawce.
Żuczki syneczku
i tak jak one mam hece w słoneczku,
jak deutsche emeryci
na polskim stateczku.
Koteczku.

Jestem niełatwy do popicia, lecz niezapomniany jak picie w woreczku,
to ze szkolnych kioseczków.
Koteczku, koteczku przyznać Ci muszę,
że życie to okruszek,
więc Ssij go,
ale po troszeczku.
Nasyć duszy brzuszek,
jak żołądeczek po jajeczku.

Banany na twarzy, żadnych warzyw,
Niech życie nie waży
się nikogo poparzyć.
Banany na twarzy, żadnych warzyw,
Jeśli coś nas parzy to piaseczek na plaży.
Banany na twarzy żadnych warzyw,
Chcę widzieć jak w oczkach szczęście się żarzy.

Banany na twarzy, żadnych warzyw,
Niech życie nie waży
się nikogo poparzyć.
Banany na twarzy, żadnych warzyw,
Jeśli coś nas parzy to piaseczek na plaży.
Banany na twarzy żadnych warzyw,
Chcę widzieć jak w oczkach szczęście się żarzy.

Ota ja, L.U.C, mnie nie policzą
żadne krótkie kilometry.
Nurty to tylko nitki z których
wyszywam wam swetry.
Milutkie, co? No raczej!

Dajmy se
trochę czasu na le
niwego susa.
Muzyka to ma pokusa,
tu zamienię Ci mózg w arbuza.
Jestem stylu prze
gubem juk guma Ikarusa.
Czule Zarzucamy wami jak Szus do szusa.
Puszyście se
szusujemy na szosach sosu be
szamelowego cytrusa.
Miesza, Kołysze kusa
basu doza,
zmysłów rozkoszy pożar
po sadu zapach i mimoza szumu morza.
To Witu do nosa
zapach Przewietrzony. Se samSunę po świtu brzozach.
Boże tak dobrze mi tu,
czuje lot bitu,
rymuję w rozkoszy ferworze. Fajka hobbitów
ponad wszystkim jak zorza.

Czy może zorze?
Dziś założę się, że sam zarządzam, gdzie szybuję jak orzeł.
Tworzę
bezdroże.
Nic mi, ani ja nikomu nie grożę,
Na karuzeli życia tylko wożę
się w humorze,
z dala od meldunków.
Style mieszam jak koktajle z trunków.
Oto ja, L.U.C, niepoliczalny w żadnym rachunku
- słucham muzyki, a nie gatunków.

Banany na twarzy, żadnych warzyw,
Niech życie nie waży
się nikogo poparzyć.
Banany na twarzy, żadnych warzyw,
Jeśli coś nas parzy to piaseczek na plaży.
Banany na twarzy żadnych warzyw,
Chcę widzieć jak w oczkach szczęście się żarzy.

L.U.C – O karuzeli życia i puszystym sosie szusów (feat. Ńemy, Zgas)

Odpowiedzi: 11

  1. Pierwsza!

  2. Pierwsza, zaraz po Oli!

  3. nie wiedziałam, że masz księgę gości, ale jak się okazuje juz tu byłam, więc chyba wiedziałam , tylko zapomniałam. dziwne. :D

  4. Też nie wiedziałam
    Dziwy nad dziwy.

  5. Jest tu dokładnie jedenaście miesięcy. Co do dnia.

  6. jakie to lapidarne ;p

  7. Genialny kawałek. LUC artystą.
    Pozdrawiam :)

  8. Co z Twoim nagłówkiem ziąąą?

  9. Taki mi się podoba.

  10. A mnie się nie podoba!

  11. ani mi!

Dodaj komentarz