
Szkoła jest niedobra. I mówię to z głębi serca. Z flegmą. Szkoła jest niedobra, bo karze mnie każąc mi siedzieć do godziny 03:22 przed komputerem nad zadaniami z fizyki optycznej. A mógłbym siedzieć jeszcze dłużej, gdyby mnie współpracowniczki nie wyrzuciły, biednego rodzynka, z pracy. Rok temu fizyka szła mi jak z płatka – wszystkie pomiary wykonywało się szybko, a potem jeszcze szybciej wykonywało się obliczenia. A teraz – głupie babsko trzyma nas przez trzy godziny w sali, wykreślając nam kilkukrotnie poprawne wyniki, żeby tylko pokazać ileż to ona może, po czym w domu nakazuje nam wykonać obliczenia, które zajmują, w moim przypadku, 14 stron. Chore gówno.
Grypa jest niedobra. Atakuje współlokatorów wywyższając ich temperatury ciał do jakichś pokręconych poziomów. Podobnie wykańcza współpracowników, za których później muszę przychodzić do pracy. Nie żebym narzekał, bo dodatkowe pieniądze zawsze się przydają. Tylko czemu, cholera, w sobotę. Najgorszy dzień tygodnia na pracę. Kilotony ludzi, zanieczyszczenie powietrza przekracza o miliony procent normy unijne, bieganie w te i we wte gorsze niż w liceum na wf-ie. Czasami mam ochotę rzucić to wszystko w diabły. Pobrać wypłatę i wyjechać gdzieś hen, gdzie nikt mnie nie znajdzie i odpoczywać, odpoczywać, odpoczywać…
A wszędzie, co najdziwniejsze, na blogach zastój. Nawet w najpłodniej ozdabianych kawiarenkach słownictwa internetowego siedzi tylko pan Marazm i z literek tak długo nie używanych szyje sobie ciepłe jesienne swetry w barwach opadających liści i lamp sodowych o czwartej nad ranem. Jak tak dalej pójdzie to ten wielki dom, budowany przez kilkanaście miesięcy padnie i nigdy więcej nie powstanie. Dlatego powstańcie Ci, którzy zaniedbywacie swoje podwórza, zabierzcie się do jesiennych porządków i przy kubasie kakao popiszcie coś rozgrzewającego na długie jesienno-zimowe wieczory…
Bonobo – Shadowtricks
Zamieszczony w: audio, przerost formy nad treścią
Proponuję wyjść poza blogi znajomych. Tam się nieraz więcej dzieje, naprawdę. :)