
Czasem mam tak, że napiszę komuś komentarz i ów komentarz tak mi się spodoba, że mam ochotę się pochwalić nim tutaj. Oto jeden z takich przypadków.
Komentarz do “Ever after” Mag:
…albo gorsetem. Gorsety dobrze wpływają na rumieńce. Lecz nie można przesadzać, bo zamiast drobnego rumianego policzka będzie się miało sztywną sinolicą księżniczkę. I każda impreza z taką panienką będzie, jakże by inaczej, sztywna. Ale to już nie moja broszka. Ja będę gorsetem, który nie potrafi się sam zawiązać.
Choć z drugiej strony to mógłbym być takim magicznym samo wiążącym się gorsetem. W końcu każda księżniczka powinna mieć jakiś magiczny atrybut. Stoliczku nakryj się, kota w butach lub kija samobija (czy innego wibratora z niewyczerpanymi bateriami). Oczywiście dla lansu. W końcu każdy mówi o babeczce z ziarnkiem grochu, laseczce z wrzecionem, fruzi z Bestią, a nikt nawet nie chce myśleć o zwykłych księżniczkach, które są po prostu sobą. Niestety w naszym skorumpowanym świecie bez magii się obejść nie da. I będę uszyty z najlepszych materiałów (z odrobiną lateksu, dla drapieżnego image’u) w kolorach czarnym i krwistym. I będę mieć koronkę i jakieś supermagiczne wkładki dzięki którym biust się lepiej prezentuje. Wydaje się większy, jędrniejszy i w ogóle nieskazitelny. Dzięki mnie księżniczka będzie wyglądać tak olśniewająco, żeby nie powiedzieć seksownie, że nawet pan biskup, który nosicielkę moją ochrzcił, a całe życie interesował się małymi, pulchnymi chłopcami, będzie się na jej widok ślinił.
I księżniczka nada mi imię, bo będę w dodatku potrafił rozmawiać, jak imbryczek, zegar i świecznik u pana Bestii. W trudnych sytuacjach, kiedy na przykład książę zaciągnie księżniczkę w krzaczki, będę jej podpowiadał co i jak. Zresztą w innych sytuacjach też. Czy to w sprawach savoir vivre’u (zwanego również survivalingiem na salonach), gustu ubraniowego (żeby panienka wyglądała wspaniale, a jednocześnie, żeby nic nie przyćmiewało mnie), lub muzycznego i doboru partnerów. Będę najlepszym przyjacielem mojej księżniczki.
Ale co najważniejsze, będę na każdej ważniejszej imprezie. Najwięksi spece od mody będą mnie opisywać jako najlepszy i najpiękniejszy wyrób, odzieżowy, jedyny w swoim rodzaju. Będą robić łudząco do mnie podobne, ale z góry skazane na marność nad marnościami, podróbki. Każda księżniczka, hrabina, baronowa, czy nawet pospolita służąca, będzie chciała mnie mieć w swojej garderobie. Stanę się symbolem popkulturowym, a po kilku latach wszyscy niestety zapomną o mnie, o pierwowzorze…
Może jednak nie zostanę gorsetem. Musiałbym się zastanowić nad majteczkami…
Dr. Steel – Back and forth
Zamieszczony w: przerost formy nad treścią | Otagowane: artefakt, bielizna, biust, gorset, komentarz, księżniczka, magia, majtki, seks, symbol, słoń, talia
a kto wczesniej ciebie nauczyu savoir vivre’u ? ;p
Będę wszechwiedzącym gorsetem. nie wierzysz w moje możliwości… A powinaś wspierać na nowej drodze życiowej.
póki co jesteś całym słoniem, nie trąbą i to słoniem w składzie porcelany. co mnie bije gniecie i nie ma umiaru w swojej sile.
W tym tekście nie chodziło o to, że zostanę słoniem. Tylko o to, że z długą trąbą. ;)
a to po operacji jakiejś?
tak, skracania
skracania ego?
hyh :D