Bang bang

Teatrzyki szkolne mają to do siebie, że są związane tylko i wyłącznie z jakimś świętem – Bożym Narodzeniem (czyli, jak to się mówi u mnie, Gwiazdką), 3 maja, 11 listopada, dniem Wiosny. W dodatku w każdym z takich wystąpień biorą udział beztalencia, które są najbardziej popularne w szkole i swoją popularność podbudowują właśnie tego typu pokazami publicznymi własnych nieumiejętności. Poznałem jednak wyjątek w szkole niejakiego Roberta Sz. (pseudonim Solar)

Zostałem zaproszony, razem z Julką, na przedstawienie artystyczne z udziałem wyżej wymienionego i się bardzo ucieszyłem. Zaproszenie nas było miłe, a w dodatku to fajnie zobaczyć znajomego na scenie. W przyszłości będę mógł się chwalić, że widziałem znanego aktora, kiedy grał jeszcze hobbystycznie w szkolnych przedstawieniach. Choć powiem szczerze, nie nastawiałem się do tego jakoś optymistycznie, bo domyślałem się, że będzie to po prostu kolejna autorska sztuka wychowawczyni klasy, głupia, trzymająca się w szkolnych standardach i takie tam. Nie wiedziałem jak bardzo się mylę.

Ale od początku – “Bang bang, you’re dead” jest sztuką Williama Mastrosimone’a opowiada o chłopaku, który zabił swoich rodziców i pięciu przyjaciół i o prześladowaniu go przez wspomnienia o nich. Sztuka doczekała się oczywiście ekranizacji. Już sam ten krótki opis pokazuje, że nie jest to przedstawienie jakiego można się spodziewać na deskach szkolnego teatru. Dotyka ono bowiem problemów psychicznych, śmierci, kontaktów międzyludzkich i innych ważnych rzeczy, o których się w placówkach edukacyjnych nie mówi w ten sposób.

Jednak jeśli chodzi o samą sztukę to nie potrafię nic napisać niestety. Głównie dlatego, że nie potrafię pisać o rzeczach pozytywnie. Potrafię się tylko czepiać i narzekać, a że ktoś mądry powiedział kiedyś, że lepiej nie mówić nic niż mówić źle to powinienem przemilczeć. Zwłaszcza, że wszedłem na spektakl spóźniony 10 minut, przez komunikację warszawską. Spróbuję jednak.

Było super. Obsadzenie dziewczyny w roli, którą w oryginale gra mężczyzna jest dobrym krokiem, choć nie pasuje mi do kobiety zainteresowanie polowaniem, bronią i militariami, ale za to wysoka uczuciowość jest bardziej przekonująca w takim właśnie wykonaniu niż gdyby była pokazywana przez interesującego się męskimi zabawkami faceta. Sama bohaterka wspaniale odegrała w swoją rolę, nawet modulowanie głosem w ten sposób, że załamywał się i brzmiał płaczliwie, kiedy dziewczyna była smutna, a wściekły, kiedy odgrywała furię, co bardzo mnie zadziwiło u początkującej aktorki. Bardzo dobrze wypadał także jej ubiór, który jednocześnie nawiązywał do młodzieżowego stylu ubierania się i do fascynacji bronią. Może to drobinka, ale bardzo mi utkwiła w głowie.

Role poboczne również wypadły całkiem nieźle, choć nie skupiałem się na nich specjalnie. Oczywiście najwspanialszy Roberty Sz. zagrał najlepiej ze wszystkich (co doceniła również pani Małgorzata Lewińska). Co poza tym? Bardzo dobre oświetlenie, które w całym przedstawieniu odgrywało niebagatelną rolę. Osoba, która wymyśliła to, że tak dobrze można wykorzystać lampy powinna dostać brawa na równi z aktorami. Były oczywiście pewne niedociągnięcia, ale drobne i właściwie nie warto się czepiać. Poza tym, że całość była strasznie…

EMO

Więc zakładasz maskę
Maska skrywa twarz
Twarz skrywa ból
Ten ból wypala ci serce
Serce, którego nikt nie zna

No nie?

Nancy Sinatra – Bang bang

Odpowiedzi: 2

  1. No tak.
    Byłam dzisiaj (p)o 18 na sztuce teatralnej i dalej sobie o niej rozmyślam. Dosyć wstrząsające wrażenie – oglądać na szkolnej scenie sztukę o mordowaniu znajomych ze szkoły i własnych rodziców. Do samej sceny morderstwa chciałam wierzyć w dobre zakończenie. Ciekawa jestem jak sie czuje odtwórczyni tej roli, która tak świetnie umiała pokazać te emocje.
    Robert, masz talent! (a mówię to ja :D) Dzięki za zaproszenie, po stokroć było warto. :)

    ps. Właśnie oglądam film na podstawie tej sztuki na youtubie i dochodzę do wniosku, że amerykańskie szkoły średnie to jakaś skrajna patologia.

  2. …amerykańskie szkoły średnie to jakaś straszna patEMO!

Dodaj komentarz