Z listu do Hrabiny

Droga pani Hrabino.

Pytała się mnie szanowna Hrabina w ostatnim liście, jaka jest moja ulubiona potrawa. Przyjąłem to pytanie z wielką euforią, gdyż, jak pani Hrabina sama wie, lubię smakować wszelakie kulinaria i rozkoszować się jedzeniem, niezależnie od jego wytworności czy prostoty. Tak, uwielbiam jeść i czynność ta jest równie przyjemna, co pisanie z Hrabiną listów. Jednak odpowiedź moja może Hrabinę odrobinę zaskoczyć, bo czyż taki smakosz jak ja może się lubować w tak prostym, ba!, wręcz prostackim pożywieniu jakim jest jajecznica.

Jajecznica jest najlepszym, i co najważniejsze, najprostszym, daniem z jaj, czy to kurzych, czy przepiórczych, czy strusich. Jak Hrabina z pewnością wie, wielkie jaja afrykańskich ptaków, są towarem dość deficytowym i przez to luksusowym, co nadaje zwykłej jajecznicy pewnego wykwintnego stylu. Lecz dlaczego akurat smażone, merdane na gorącej płycie jaja, tak uderzyły w me serce. Otóż białko i żółtko tworzą razem piękny kontrast kolorystyczny, który jest widoczny, kiedy jajko ugotujemy na twardo, na miękko, czy nawet wylejemy na płytę i zostawimy otrzymując jajo sadzone, lecz takie odcięcie jednego od drugiego powoduje w moim guście pewne zgrzyty. Osobiście wolę, gdy jedno w tańcu na patelni łączy się z drugim, wtula się i tworzy orgię żółci i bieli w gorącej atmosferze. Danie staje się wówczas odrobinę pieprzne i pikantne, jednocześnie zachowując swoją jałowość i jajowość, że pozwolę sobie na takie gierki słowne.

To właśnie świadczy o tym, że jajecznica, która wydaje się być potrawą mało wykwintną, zmienia się w orgię na talerzu i miłość na podniebieniu. O tym więc należy pamiętać smażąc jaja na rozgrzanej blasze, że przyjemności należy doszukiwać się nawet w tak błahym aspekcie jakim jest gotowanie śniadania. Miłość jest, droga Hrabino, wokół nas.

Z poważaniem

Twój sługa M.

Odpowiedzi: 2

  1. Na ostro! :D

  2. Dzisiaj dostałam na śniadanie jajecznicę zanim się obudziłam.

Dodaj komentarz