Nullipotencja


Był sobie kiedyś bóg. Jeden z tych większych i silniejszych, który miał gdzieś pomniejsze bóstwa, demony i duchy. W swoim nieskończonym świecie pełnym wszystkiego i niczego zaczęło mu się nudzić – nie dziwne, skoro przez nieskończoną ilość mileniów siedział sam ze sobą. Wymyślił więc świat prosty i płaski, ale wszystko co na nim się poruszało na siebie wpadało, jako, że mogło chodzić w jednym wymiarze. Następnie stworzył świat o kształcie nieforemnej figury płaskiej o dwudziestu jeden bokach. Spodobało mu się to, ale okazało się, że wszystko co dochodzi do krawędzi spada w bezdenną przepaść. Bóg posmutniał. Nie wiedział bowiem co ma zrobić, aby wszystko było w najlepszym porządku.

Usiadł więc pod Drzewem Wiecznej Pamięci i zaczął dumać. Siedział w ten sposób przez sześćdziesiąt milionów wieków. Nie zauważył, że pomniejsze bóstwo wymyślone przez jedno ze stworzeń z jednowymiarowego świata uderzyło w Magiczne Drzewo. Nic nie poczuł, ale taka ingerencja w świat przyniosła falę uderzeniową, która popchnęła iskrę w stronę jednej z gałęzi drzewa. Z gałęzi tej, spomiędzy liści spadło Jabłko Wszystkich Barw prosto na otwartą dłoń bóstwa.

Bóg spojrzał na owoc i wymyślił, że właśnie w ten sposób będzie wyglądać jego świat. Wziął więc maź nieskończoności i ulepił z niej świat w kształcie jabłka. Jądro świata stworzył ze swojej odciętej ręki. Skoro jabłko które odpadło od gałęzi wpadło do jego dłoni to w ten sam sposób będą wracać istoty, które oderwą się od powierzchni stworzonego świata, nazwanego Gają.

Teraz nadszedł czas, aby świat ten zamieszkały istoty. Stworzył zwierzęta, z których niektóre były bardziej udane, inne mniej, ale bóg zrozumiał, że w ten sposób świat będzie różnorodny. Pomyślał też, aby stworzyć na Gai istoty, które tak jak on będą potrafiły przystosować do siebie otaczające środowisko. Stworzył więc kobietę ze swego łona. Następnie urwał łono kobiecie i z niego ulepił mężczyznę. Od tamtej pory kobiety i mężczyźni musieli się łączyć, aby odnaleźć łona do siebie dopasowane.

Bóg obserwował przez długie lata jak świat się zmienia. Ludzie zaczęli mordować zwierzęta zamiast żyć z nimi w zgodzie i harmonii. Kiedy już polowania na dziką zwierzynę im się znudziło, zaczęli zabijać siebie wzajemnie. Bogu się to nie spodobało – zsyłał wiec swój gniew w postaci błyskawic i pożarów, lecz ludzi to nie obchodziło. Zrzucił na nich swoją furię zabijając ludzi chorobami. Lecz i to nie przynosiło rezultatów. Ludzi wciąż coraz bardziej się zbroili i wymyślali coraz to nowsze machiny wojenne i sposoby uśmiercania współtowarzyszy.

Wtedy bóg wpadł w depresję i stworzył emo na swoje podobieństwo. Lecz i na to ludzie nie zwrócili uwagi…

L.U.C. feat. Kanał Audytywny, Ńemy – Remont

Odpowiedzi: 2

  1. Dlatego emo płaczą krwawymi łzami – to są łzy z włóczni, która przebiła Chrystusa. O.

  2. W mojej opowiadance nie ma Krystusa. Skąd go wytrzasnęłaś? ;)

Dodaj komentarz