
Ostatnimi czasy rzadko kiedy znajduję chwilę dla siebie. Taki wieczór, kiedy nie muszę iść wcześnie spać, bo następnego dnia nie muszę iść do pracy. “Niemusienie” jest dobre. Takie wolne chwile – popołudnia, wieczory i noce (bo ranki spędza się na leniuchowaniu), wykorzystuje się przeważnie do picia domowego (skądinąd wyśmienitego) wina, palenia fajki wodnej i gapienia się w monitor komputera bez wyraźnej przyczyny. Ani nic się na nim nie dzieje, anie dziać się nie ma, wystarczy, że muzyka w rodzaju “Buildings began to stretch wide across the sky, and the air is filled with a reddish glow” leci z głośników wgryzając się w pomarszczony mózg. Nic mi więcej nie potrzeba. nawet błękitnego nieba.
Ba, taki szarawy, typowo jesienny krajobraz wpasowuje się idealnie w całkowite rozpieprzenie. Popielate chmury, brudno-brązowe niebo, mokre, zgniłozielone drzewa i słońce z którego blade światło próbuje przebić się przez grubą warstwę chmurowego pierza. Czasem brakuje tylko przytulanki. Właściwie to według niektórych Mart, przytulankę można z dobrym skutkiem zastąpić poduszką, ale mnie taka wymiana nie odpowiada. To tak jakby cynamon zastąpić cukrem pudrem podczas pieczenia biszkoptu z jabłkami. Może i można, ale mnie to nie odpowiada. O nie!
Dzisiaj jest właśnie jeden z takich dni. Za oknem siwa Jesień powoli zbliża się mokrymi krokami, przynosząc bukiety kałuż, wiązanki rudych liści i pęki zimnych, wilgotnych wiatrów. Razem z tą damą przychodzą zimne dłonie, stopy i uszy. A ja… Ja już nie grzeję tak jak dawniej. Wypalam się… Albo chudnę… Jedno z dwóch…
Nelly Furtado – Turn off the light
Zamieszczony w: przerost formy nad treścią, video | Otagowane: deszcz, fajka, jesień, lenistwo, liść, poduszka, przytulanka, wiatr, wino
Nie chudnij za bardzo. Ciepło ważniejsze niż sylwetka. :)
m oddałeś troche cepełka :)