
Tik tak. Wszystko zaczyna się od odmieniania przez przypadki słowa “dziecko” w sprawach łóżkowych. Nie chcę mieć dziecka. A co zrobimy z dzieckiem jak nam wyjdzie. Kochanie, będziemy mieli dziecko. Tak, jestem przypadkiem. Ba, jestem przypadkiem, który podczas ślubu rodziców był już dość pięciomiesięczny. Siedziałem sobie w bobo mamusi i pewnie spałem, kiedy ksiądz wygłaszał “czy ty tak i czy ty tak?”. Przez takich jak ja, niesfornych plemników tworzą się związki z przymusu, a potem dochodzi do rozwodów. A przecież paczka prezerwatyw kosztuje jedyne 9.99zł na stacji benzynowej.
Dzisiaj jest rocznica dwudziesta zamążpójścia mojej matki i ożenku mojego ojca, w zwiaąku z czym życzę im dużo szczęścia i radości w dniu porcelanowych godów. Dostali ładne kwiaty i ładną kartkę i się chyba cieszą. I dobrze, bo należy im się za te dwie dyszki użerania się z samymi sobą i ze swoimi pociechami. Niech mają.
Ale rzecz ma się teraz w tym, że samemu chciałoby się dotrwać do tak ładnej liczby. Może nie jest to jeszcze pięćdziesiąt lat, za które można dostać nawet medal, ale i tak imponująca liczba, zwłaszcza, że jeszcze 10 lat temu nie wiedziałem co to jest miłość – zarówno ta fizyczna jak i duchowa. Dziwnie by się więc stało, gdyby nagle związek zaczął rosnąć, budować się coraz bardziej i coraz mocniej wrastać w fundamenty. Oczywiście, nie mam tu na myśli żadnych złych znaczeń, wręcz przeciwnie, chciałoby się ustabilizować i byc z ukochaną osobą do końca, do urny z prochami. Tylko czy jest się na to gotowym…
Z jednej strony tak, bo wewnętrzne przeczucie i ucisk w klatce piersiowej mówią, że to jest ta jedyna. Tylko nie można im niestety tak do końca ufać, bo często lubią okłamywać, szuje wredne. Ale skoro ja chcę i ona chce to wszystko zdaje się być na dobrej drodze. Zostają tylko wątpliwości… “Chcę być z Tobą, ale boję się, że Cie zostawię, ale nie zostawię Cię, bo chcę być z Tobą”… Taka norma w związku, a mimo wszystko tak męczy w środku. Chcemy, ale czy sprostamy?
Oczywiście narzuca sie odpowiedź: oczywiście, że tak! Taka optymistyczna i prosta. Ale jak będzie, czas pokaże. Możemy tylko mieć nadzieje, że nic się nie zepsuje jak w milionach innych związków…
Zamieszczony w: przerost formy nad treścią | Otagowane: dziecko, gody, małżeństwo, medal, miłość, porcelana, przypadek, związek, ślub
ja tam nie wiem.
Też mam taką nadzieję.
Btw. Co to za gumki takie drogie? :P Dobre choć są?
PS. Nie lubię siebie bo myślę.
Bobo!
Oj ja to bym chciała tak długo i szczęśliwie, oj tak.
Wszystko jest możliwe dla ludzi. Tylko trzeba wytrwać. Obie strony muszą. :P
muszą sruszą.
Muszą chcieć by ten związek trwał by on trwał. O.O Ale zdanie. xP
cieć chcieć.
Cieć Ninjin na zjeździe spał! O! :D
spał srał.
Srał klockami dla Szatana! o!
Nie wiem o czym gadacie, ale nie chce mi się usuwać ;)
To jasne, że o blogu Winixa.
Btw. Moi rodzice też niedługo to “świętować” będą. Za jakiś rok. :P
Porcelanowe gody czy “przypadek”?
przypadek sradek?
Gody.
srody.
p.s. winix ma bloga:?
nie, ale ola-srola ma
Moi mieli srebrne już i dalej się nie dogadują i dalej się kochają. ;)
Bobo rulez.