Niech ryczy z bólu ranny Łoś…

“Porządek panuje w Warszawie.
Porządek panuje w Gdańsku.
Porządek panuje na Śląsku.
Cała Polska taka, taka spokojna.”

Pidżama Porno – Porządek panuje w Warszawie

Od czasu do czasu zdarzy mi się obejrzeć telewizję, ale przeważnie trafiam na reklamy lub jakieś siakieś bezsensowne programy, czy horror szoł. Dlatego właśnie nie lubię telewizji, bo gdy jest coś fajnego to zawsze wtedy, kiedy człowiek nie ma czasu, a jeśli już może sobie pozwolić na chwilę odmóżdżenia to trafia na reklamę, gówno i śmieci. No, ale ja nie o tym, bo przecież wszyscy wiedzą, że TV to zło (patrz: Blabla feat. Łona – Mam telewizor, czy Paktofonika – Tak jak telewizor).

W sumie to ja nie wiem o czym. No w sumie o warszawskim łosiu. Tym, co go ustrzelili dzisiaj czy wczoraj, kto go tam wie. Dla nieznających historii najsławniejszego polskiego rogacza pozwolę sobie zrobić krótkie streszczenie, jak w lekturach szkolnych wydawnictwa GREG. Za górami, za lasami, w dzikiej Warszawie lub na jej obrzeżach żył sobie Łoś, znany w okolicy samiec (lub samica, bo do cholery nikt nie wie jakiej płci owo zwierzę było, ale dla ujednolicenia uznajmy że był to pan łoś, a nie pani klępa), któremu partner dorobił rogi. Ale znudziło mu się życie w jego smutnym i nudnym lesie, więc polazł sobie na Warszawskie Aleje Jerozolimskie, które kiedyś prowadziły do żydowskiego osiedla pod tytułem Nowa Jerozolima. A, że zwierzak mieszkał raczek w dzikich ostępach to wejście w samo centrum wielkiego miasta musiało go odurzyć tak samo jak przeciętnego obywatela szarego, a mimo to pięknego kraju jakim jest Polska, przejście się główną ulicą Las Vegas. No więc wyszło na to, że był z lekka przytłumiony jak po zbyt dużej dawce środków uspokajających. Niestety zły i okrutny potwór, którego imię brzmi Lasy Miejskie (są też wersje, w których wielkie monstrum nazywa się Zarząd Oczyszczania Miasta) przywołały Krwiożerczego Łowczego zaklęciem to jest agresywne zwierzę i należy je ustrzelić. Morderca szybko przybył na miejsce zdarzenia, gdzie Łoś w spokoju skubał liście, wyciągnął karabin myśliwski i posłał jedną kulę, która spowodowała okrutne konwulsje u rannego zwierzęcia, gdyż nie trafiła w punkt witalny. Zwierz słaniał się z bólu. Konał w męczarniach. Cierpienie, jakie Krwiożerczy Łowczy mu zadał, było przeogromne. Łoś zdechł na oczach postronnych obserwatorów w tym dzieci i już nigdy nie wrócił do ukochanego lasu. Miejmy go więc w pamięci. Morał z tego taki, że trawa może u sąsiada jest zieleńsza, ale sąsiad może mieć wielką spluwę.

Ale nie o morały się rozchodzi. Raczej o to, że ludzie nie chcą się przyznać do własnych błędów, które oczywiście popełnili. Lasy Miejskie zwalają winę na Zarząd Oczyszczania Miasta, ZOM zaś znów na LM, a Policja, która była tam od początku całego zajścia w ogóle umywa ręce od całej sprawy. Prezydent Warszawy, która z TVN24 dowiedziała się, że sprawa została rozdmuchana bardziej niż 12 tysięcy ofiar po trzęsieniu ziemi w Chinach, więc od razu chciała się od podległych służb miejskich wszystkiego dowiedzieć, żeby potem móc wszystko przed kamerami wypaplać. Prokuratura już bada sprawę i prawdopodobnie w ciągu tygodnia poda wyniki śledztwa i wszystkie odpowiedzialne organy odpowiednio ukarze. Upomnieniami. Zabawne, że łoś narobił tyle zamieszania i wszyscy nagle zaczęli się troszczyć o biedne zwierzę. Co z tego, że w Chinach zginęło w męczarniach 12 tysięcy ludzi (w tym dużo dzieci i młodzieży), że w Afryce każdego dnia ludzie padają z głodu i chorób, że ludzie się zabijają podczas bezsensownych wojen – łoś jest najważniejszy. A zaraz po nim na liście przenajważniejszych ważności są przeterminowane produkty w marketach Real. Nie ma co – człowiek jest taki jakby mało ludzki.

Rzecznik prasowy łosia nic nie chciał nikomu powiedzieć. Zaszył się w puszczy i wpieprza orzeszki.

PS. W “Na spacerniaku”, mojego skromnego autorstwa, umieściłem link do teledysku Much, tylko, że źle go podpisałem jako “Miasto doznań”, bo to był oczywiście “Najważniejszy dzień”. Na pocieszenie:

.

Muchy – Miasto doznań

Odpowiedzi: 9

  1. Lektury wydawnictwa GREG to wcielone ZUO!

    ['] Łosiu.

  2. To nie było na Jerozolimskich, szedł w ich stronę. I nie jeden, a dwa strzały. Tyle sprostowania z mojej strony.
    Prawda ludzie giną codziennie, w przeróżnych katastrofach, ale nie jest tak, że nikt się nimi nie przejmuje. Jest wiele organizacji, pomagających poszkodowanym. Jeżeli ludzie chcą mogą wspomóc te organizacje, albo się nawet do nich przyłączyć. Zapewniam, że dużo ludzi tak właśnie robi. A ten łoś był naprawdę biedny. Nic nikomu nie robił, stał bezproblemowo na klombie i zjadał kawałek żywopłotu. Ten głupi łowca jest głupi! Ludzie jako rasa wyższa powinna się opiekować stworzonkami, a nie je zabijać, kiedy mają zły dzień albo ochotę.

  3. No to sprostowanie ode mnie. Z tego co wiem to był rankiem na Jerozolimskich i stamtąd dopiero poszedł do parku.
    Ja do samego łosia nic nie mam, tylko do tego, że tak nagłaśniają sprawę, skoro ludzie umierają w gorszych warunkach i większym cierpieniu też nikomu nie wadząc (patrz: polskie szpitale).
    I łowca też nie jest głupi, tylko dostał taką robotę od organów wyższych – leć tam, bo jest agresywny łoś i trzeba go stuknąć. No to łowczy poleciał i zabił zwierzaka. Nie jego wina, że taką ma pracę.

  4. ale chyba widział jak zachowuje się łoś… poza tym, myślę, że nikt mu nie mówił, że łoś zachowuje się agresywnie, bo same władze dostały pewnie telefon od zdziwionej staruszki o łosiu w parku z pytaniem czy to nowa atrakcja…
    A łoś mógł się tu znaleźć co najwyżej z puszczy Kampinowskiej, więc musiał przywędrować DO Jerozolimskich. Jak sobie wyobrażasz, skąd on mógł się tu wziąć? przyleciał? Nie wydaje mi się.

  5. Z relacji telewizyjnej wiem, że był na Jerozolimskich. Może przyszedł z puszczy, poszedł na Jerozolimskie, a potem poszedł do parku. Niezbadane są ścieżki jakimi podążają umysły łosi.
    To co widział to trzy różne rzeczy. Po pierwsze – nie wezwano faceta z karabinem do parku tylko po to, żeby popatrzył sobie na rogacza. Wysłano go właśnie w celu unieszkodliwienia zwierzaka, bo myślano, że jest agresywny. Wcześniej policja zabezpieczyła miejsce, w którym łoś się znajdował i oni powinni zadzwonić do kogoś, kto zajmuje się wywozem dzikich zwierząt – weterynarza i ekipy. Ale oczywiście – to jest Warszawa, wiec wszystko schrzaniono. Był łoś, teraz go nie ma. Koniec tematu.

  6. … unieszkodliwienie nie równa się zabijaniu. Jest coś takiego jak uśpienie i rzewiezienie do naturalnego miejsca jego pobytu. Tak, koniec tematu.

  7. Był łoś, nie ma łosia.
    Widziałam filmik, wstrząsający.

    I fakt, może sprawa została rozdmuchana, bo przecież codziennie umierają setki, tysiące ludzi etc. – ale żadne z tych spraw nie powinny mieć miejsca.

  8. Zgadzam się w 100% ze stanowiskiem Oli. Argumenty typu: “po co opiekować sięzwierzętami, przecież tylu ludzi nie ma co jeść/gdzie spać/umiera” jest bez sensu. To czysty populizm i brak proporcji.
    Media robią zamieszanie? Chyba jednak nie wszystkie. Po tych co robią nie spodziewałabym się niczego więcej. Reaguja na popyt. Ludzi to interesuje bardziej niż Chiny, miej pretensje do ludzi.
    Łoś nie jest najważniejszy. Ale nie jak się myśli tylko o światowych problemach a nie dba o własne podwórko, to jest tylko większy burdel. Możesz coś poradzić na trzęsienie ziemi? A może lepiej coś zrobić dla uwrażliwienia Polaków, będących sto lat za cywilizacją w kwestiach dbania o środowisko, w którym żyjemy. Moim zdaniem lepiej czynić małe dobro, niż martwić się o wielkie sprawy, nic nie robiąc.

  9. Argumenty typu: “po co opiekować sięzwierzętami, przecież tylu ludzi nie ma co jeść/gdzie spać/umiera” jest bez sensu.
    Nie pisałem nic takiego. Chodziło mi o rozdmuchanie sprawy, która, gdyby na miejscu zwierzęcia był człowiek, nie byłaby taka ciekawa.

    Ludzi to interesuje bardziej niż Chiny, miej pretensje do ludzi.
    Właśnie o to toczy się gra. O zmianę mentalności ludzkiej. Żeby przejmowali się wszystkim co żyje, a nie tylko tymi, które umierają. Niezależnie od tego czy mowa o zwierzęciu czy człowieku – więcej można zrobic dla żywych niż dla martwych.

Dodaj komentarz