Ale może raczej należałoby powiedzieć, że naczelną, podstawową męką jest nie co innego, tylko cierpienie, zrodzone z ograniczenia drugim człowiekiem, z tego, że się dusimy i dławimy w ciasnym, wąskim, sztywnym wyobrażeniu o nas drugiego człowieka.
Powrót z Karaibskich mórz do sprofanowanej sfery sacrum. Ommmmm…
.
Zamieszczony w: obrazki, przerost formy nad treścią | Otagowane: Budda, chillout, marihuana, profanum, sacrum
Widocznie nie miał skutecznych przeciwników politycznych. ;)
Nazwa (wymagane)
E-mail (nie zostanie upubliczniony) (wymagane)
Strona internetowa
Powiadom mnie o nowych komentarzach poprzez e-mail.
Widocznie nie miał skutecznych przeciwników politycznych. ;)