Preostrzenie

“Persony zniknęły z ulic tego miasta,
Została garstka wielkosci naparstka.
Matko, Ziemio, przyjdź ich pogłaskać,
Pozwól się ponownie do twoich łask dać”
L.U.C | RAH feat. Maria Peszek, pMx – Hemoglobiną

Dzień się zaczął pięknie – pokryciem ciepłopościelowym, miękkim złotym świtem, wylewającym się przez okno jak miód, z różową łuną nad dachami budynków i z chmurnymi kleksami bitej śmietany. Zaczęły się rozmyślaniem weekendowym i przytulnym i słonecznym i… skończyły się wraz z nadejściem i zapanowaniem królewskim dziewiątki, wraz z jej biustem 00. Nastały więc chłodne przezdrzwiwyjścia oraz wietrze kuprzystankomkroki. Wszystko ku chwale zapełnionego indeksu z seksowną trójką (och!).

Historia składała się z bestii autobusowej, porywczej i porywającej. Potwora, co autobusowa, jęła mnie wozić, wodzić, kręcić piruety, zahaczać bioderkiem o przystanki, przystawać wraz z czerwoną nutą strzałki i znów ruszać, i wyginać się razem z zieloną laseczką z daszkiem. Kochanica ulic mego pieprzonego miasta, ladacznica żył i tętniących szos organizmu miejskiego, prostytutka neurodrogi. Seksowna panna w zielono-zółtym uniformie sprzedająca się z każdym wejściem i wyjściem partnera, w podróży ku orgazmom i onomatopeicznym oksymoronom, oddająca się toksynom i chemiimamom, tuląc ich do snu i czytania książek. Później zniknęła zastąpiona tramwajowym ekshibicjonistą podążającym ku bliżej nieokreślonemu celowi. Jednak ten nagi i długi potwór zostawił mnie po chwili jak to ekshibicjoniści mają w zwyczaju – okrył się płaszczem i zniknął za przepierzeniem rogu ulicy.

Zajebiście! Śnieg, przebiśnieg, zieleń, złote liście (…), a wokół ciągle śnieg, zieleń, wiśnie i oczywiście znowu najdłużej deszcze i spadające liście…

Tak się zdobywa trójki, trojaczki. Jedną na ciało, drugą na inteligencję, trzecią na romantyczne kolacje. A potem ogląda się je poprzez dziurkę od klucza, między zielonymi okładkami, między wykładam a ćwiczeniami, w przerwach wolnych od myślonaśladownictwa. A potem bierze się niezbyt zajętą niewiastę na romantyczna kolację przy świecach – bez romantyzmu, bez kolacji i świec. Za to z kubkiem czekolady i kulką lodów – i rozmowami o wszystkim i o niczym. I z różowym światłem i wpadaniem w lodowe przeręble. Świst i stuk i puk. Sceneria się przeobraża zmieniając fotografie i obrazy na stojaki z ciuchami, a ciemną czekoladę na jasne, niepoplamione bluzki. Zabawne…

…Zabawy. Na przykład zabawy w śmianie czy w wyszydzanie ubranek. O tak, ubranka wyszydzane może i są smutne, ale nas to bawi. Pełen zimnosuczyzm. I bawi nas jeszcze czapkowanie i ozdabianie i złocenie. O tak – złocenie jest przezabawne. Złote buty, złote kanapy, złote wszystko. Precz ze złotem ha ha ha. Ha ha i skromnie spuszczone spojrzenia na świecące się różem baletki i ich przymierzanie, oraz na zamianę spodni zwykłych na spodnie niezwykłe, piżamowe i seksowne. I jeszcze śmiechy i chichy z nowobrowarnej rzeźby. I jeszcze dużo i i i i i. Albo zamiast “i” mozna dodać filmografię i uśmiechy i rozmowy i i i.

Cisza nadleciała niczym wielki pterodaktyl.

Do widzenia. Bez buzi. Bo czosnek.

L.U.C | RAH feat. Maria Peszek, pMx – Hemoglobiną

Odpowiedzi: 2

  1. zabawiasz się z jakimiś pannami… i jeszcze sie z nimi dobrze bawisz… nie no nie podoba mi sie to, głupia notka ;p

  2. O, przebiśnieg. Święto przebiśniegu. :)

Dodaj komentarz