Cytaty: 485 dni na Majdanku

“Były kucharz Zalewski, rodem z Kołomyi, zachorował na zapalenie płuc. Obok mnie leży młody Jarmułowicz z Wilna (pracuje w DAW) z poharataną nogą. Przywiózł ze sobą grubą książkę, której jednak nie czyta. Jest to Antologia poezji religijnej w układzie Stanisława i Wandy Miłaszewskich, z przedmową ks. arcybiskupa Teodorowicza. Ileż wspomnień budzą we mnie te nazwiska! Teodorowicz – osobisty przyjaciel mojego ojca, bywający u nas w domu, gdy jeszcze chodziłem do gimnazjum, patronujący uroczystościom, odsłaniający pamiątkową tablicę grunwaldzką w 1910 r., poświęcający boisko “Sokoła” w Czerniowcach, odwiedzający ojca mojego w 1925 r., na kilka tygodni przed jego śmiercią, kiedy leżał chory w moim mieszkaniu w Warszawie. Wanda Miłaszewska, która ofiarowała Czarną Hańczę z dedykacją mojej żonie… Jakiś dobry fluid emanuje z tego tomu, wydanego w tak pięknej szacie graficznej. Wiersze Kochanowskiego, Kasprowicza, Słowackiego, Krasińskiego, Norwida i wielu innych. Pierwszy raz od chwili mojego aresztowania czytam polskie słowo drukowane. Cóż za szczęśliwy zbieg okoliczności, że dostały mi się w ręce takie perły literatury! Każdy wiersz przeczytany z uczuciem – a ileż się go we mnie nagromadziło – to modlitwa, której jestem tak bardzo spragniony. Czytam zaledwie po kilka stron dziennie, by głębiej przeżywać i w skupieniu wchłaniać piękno tych wierszy.

Stacho Zelent codziennie do mnie zagląda. Przyniósł mi Pana Tadeusza z komentarzem prof. Pigonia. Pławię się w cudownych opisach. Ile głębokiej aktualnej treści zawierają słowa wieszcza, w które dawniej nie byłem zdolny się wczuć:

Litwo, Ojczyzno moja, Ty jesteś jak zdrowie:
Ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto Cię stracił. Dziś piękność Twą w całej ozdobie
Widzę i opisuję, bo tęsknię po Tobie…
Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy
I w Ostrej świecisz Bramie…

…Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono.
Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych…

Dostaję ponadto zbiór wierszy Kazimierza Wierzyńskiego, którego brat, Hieronim (redaktor “Wieczoru Warszawskiego”), przed rokiem tutaj zginął. Jakiż jestem bogaty.

Litania czystości

Książe ciemności – umyj mi nogi.

Siedmioroga bestio – umyj mi nogi.

Stugłowy olbrzymie – umyj mi nogi.

Złoty cielcu – umyj mi nogi.

Gwałcicielu raju – umyj mi nogi.

Wężu pokusy – umyj mi nogi.

Smoku ognisty – umyj mi nogi.

Największy grzeszniku – umyj mi nogi.

Zabójco ludzkości – umyj mi nogi.

Panie zniszczenia – umyj mi nogi.

Panie chaosu – umyj mi nogi.

Panie grzechu – umyj mi nogi.

Panie deprawacji – umyj mi nogi.

Panie śmierci – umyj mi nogi.

Panie zagłady – umyj mi nogi.

Panie pożądania – umyj mi nogi.

Panie krwi – umyj mi nogi.

Panie przedziwny – umyj mi nogi.

Panie skalany – umyj mi nogi.

Panie niemiły – umyj mi nogi.

Panie zła – umyj mi nogi.

Panie strachu – umyj mi nogi.

Panie złej drogi – umyj mi nogi.

Panie wstawiony – umyj mi nogi.

Mroczny kusicielu – umyj mi nogi.

Zwiastunie końca – umyj mi nogi.

Zwierciadło nieczystości – umyj mi nogi.

Wieżo z ludzkich kości – umyj mi nogi.

Wieżo babilońska – umyj mi nogi.

Stolico obłudy – umyj mi nogi.

Serce skażenia – umyj mi nogi.

Przyczyno smutku – umyj mi nogi.

Przyczyno rozpaczy – umyj mi nogi.

Zwiędły lotosie – umyj mi nogi.

Bramo piekielna – umyj mi nogi.

Ojcze czartów – umyj mi nogi.

Ojcze diabłów – umyj mi nogi.

Ojcze demonów – umyj mi nogi.

Ojcze biesów – umyj mi nogi.

Ojcze kusicielek – umyj mi nogi.

Księżycu czerwony – umyj mi nogi.

Schronienie grzesznych – umyj mi nogi.

Upadły książę – umyj mi nogi.

Uwodzicielu starców – umyj mi nogi.

Pogromco dziewic – umyj mi nogi.

Pogromco aniołów – umyj mi nogi.

Pogromco proroków – umyj mi nogi.

Pogromco męczenników – umyj mi nogi.

Pogormco świętych – umyj mi nogi.

Pogromco różańca – umyj mi nogi.

Pogromco pokoju – umyj mi nogi.

Pogromco ładu – umyj mi nogi.

Pogromco rodziny – umyj mi nogi.

Wrogu Polski – umyj mi nogi.

Parov Stelar – Coco (feat. Lilja Bloom)

Rozmiany

Bo panie w sklepach wielobranżowych nie mają drobnych w kasach.

Bo Julka wróciła do rzeczywiśni.

Bo od dzisiaj można oceniać notki i komentarze na przeroście formy nad treścią.

Bo mam nową pracę.

Bo Radziu prawdopodobnie też ma nową pracę.

Bo w MarcPolu nie mają bananów.

Bo tak!

FlyKKiller – Fear

Restauracja dla vapniaków

Znalazłem sobie nową pracę. Było z tym łatwiej niż mi się wydawało. Właściwie to tydzień sobie odpoczywałem, po czym porozsyłałem CV do paru restauracji i po trzech dniach już miałem fuchę we włoskiej knajpie jako pracownik sali / barista / slash / barman. Myślę, że będzie całkiem fajnie i że nauczę się kilku nowych fajnych rzeczy. Ważnym plusem nowej miejscówki jest zdecydowanie większy luz niż w Hulakula. A propos – w poniedziałek sobie pójdę do Huli i powkurwiam pewne niefajne osoby. Taki mam plan. A we wtorek już tak NA SERIO do pracy, bo już jestem w grafiku. Zobaczymy jak to będzie. Dziwne uczucie pracować TYLKO 8 godzin i wyjść JUŻ o 20. Raj! Ciekawe czy przy wypłacie też będę cały w skowronkach…

I Monster – Hey Mrs.

Meblowanie

Zrobiliśmy sobie przemeblowanie w pokoju. W skrócie – tam gdzie stały poprzednio szafy jest moje łóżko. W miejscu kosza na śmieci stoi zielona szafa, a tuż obok niej regał z książkami i stolik z komputerem. Szafa rozdziewiczona przez Krzysia zastąpiła regał, a łóżko Julii wespół z “jamnikiem” zajęły miejsce mojego komputera oraz fotela. Fotel swoją drogą jest tam gdzie było julkowe łóżko. Nowymi mieszkańcami naszego pokoju są biurko oraz krzesło biurowe. Razem, wespół z fotelem, stoją na miejscu białego łóżka. Natomiast lampa, która nie była przez nas używana i stała w kącie, została oddana w dobre marysiowe ręce. I to by było na tyle.

A teraz przegląd krótkich form:
- Mój link do fejsbuka jest TUTAJ.
- Ostatnie wrzucone wiersze i ballady pochodzą z niedawno przeczytanego przeze mnie zbioru mickiewiczowego.
- Wciąż nie mam pracy.

Maria Sadowska – Rewolucja

Adam Mickiewicz – “Alpuhara

ALPUHARA

Już w gruzach leżą Maurów posady,
Naród ich dźwiga żelaza,
Bronią się jeszcze twierdze Grenady,
Ale w Grenadzie zaraza.

Broni się jeszcze z wież Alpuhary
Almanzor z garstką rycerzy,
Hiszpan pod miastem zatknął sztandary,
Jutro do szturmu uderzy.

O wschodzie słońca ryknęły spiże,
Rwą się okopy, mur wali,
Już z minaretów błysnęły krzyże,
Hiszpanie zamku dostali.

Jeden Almanzor, widząc swe roty
Zbite w upornej obronie,
Przerżnął się między szable i groty,
Uciekł i zmylił pogonie.

Hiszpan na świeżej zamku ruinie,
Pomiędzy gruzy i trupy,
Zastawia ucztę, kąpie się w winie,
Rozdziela brance i łupy.

Wtem straż oddźwierna wodzom donosi,
Że rycerz z obcej krainy
O posłuchanie co rychlej prosi,
Ważne przywożąc nowiny.

Był to Almanzor, król muzułmanów,
Rzucił bezpieczne ukrycie,
Sam się oddaje w ręce Hiszpanów
I tylko błaga o życie.

“Hiszpanie – woła – na waszym progu
Przychodzę czołem uderzyć,
Przychodzę służyć waszemu Bogu,
Waszym prorokom uwierzyć.

“Niechaj rozgłosi sława przed światem,
Że Arab, że król zwalczony,
Swoich zwycięzców chce zostać bratem,
Wasalem obcej korony”.

Hiszpanie męstwo cenić umieją;
Gdy Almanzora poznali,
Wódz go uścisnął, inni koleją
Jak towarzysza witali.

Almanzor wszystkich wzajemnie witał,
Wodza najczulej uścisnął,
Objął za szyję, za ręce chwytał,
Na ustach jego zawisnął.

A wtem osłabnął, padł na kolana,
Ale rękami drżącemi
Wiążąc swój zawój do nóg Hiszpana,
Ciągnął się za nim po ziemi.

Spojrzał dokoła, wszystkich zadziwił,
Zbladłe, zsiniałe miał lice,
Śmiechem okropnym usta wykrzywił,
Krwią mu nabiegły źrenice.

“Patrzcie, o giaury! jam siny, blady,
Zgadnijcie, czyim ja posłem?
Ja was oszukał, wracam z Grenady,
Ja wam zarazę przyniosłem.

“Pocałowaniem wszczepiłem w duszę
Jad, co was będzie pożerać,
Pójdźcie i patrzcie na me katusze:
Wy tak musicie umierać!”

Rzuca się, krzyczy, ściąga ramiona,
Chciałby uściśnieniem wiecznym
Wszystkich Hiszpanów przykuć do łona;
Śmieje się – śmiechem serdecznym.

Śmiał się – już skonał – jeszcze powieki,
Jeszcze się usta nie zwarły,
I śmiech piekielny został na wieki
Do zimnych liców przymarły.

Hiszpanie trwożni z miasta uciekli,
Dżuma za nimi w ślad biegła;
Z gór Alpuhary nim się wywlekli,
Reszta ich wojska poległa.