
Dziś na uczelni uczyliśmy się jak się pali marihuanę
Dlatego właśnie socjologia jest fajna. Bo masz bandę ludzi, ktorzy badają zachowania innych ludzi. I ci inni ludzie mogą być pod wpływem trawy lub browna lub innych środków psychoaktywnych (jak na przykład herbaty, kawy czy tytoniu jak powiada nasz prawicowy komunista). Oczywiście wszystko dla dobra nauki. Z takich zajęć można się dowiedzieć, że co drugi uczeń szkoły średniej wie gdzie kupić trawę, a Belgradzka, jeśli chce zapalić, musi sprowadzać swoje z Lublina, a i to rzadko się udaje. Można dowiedzieć się również, że co połowa licealistów przyznaje się, że w ciągu ostatniego roku się upiła (choć wszyscy wiedzą, że to wierutna bzdura, bo przecież najebało się co najmniej 100% z nich).
Kopernik była kobietą
Cały świat chce, żeby wielcy ludzie byli z ich kraju. Francuzi chcą polskiego Szopena, Polacy hiszpańskiego Kolumba i niemieckiego Kopernika. Do niedawna we francuskich gazetach pisano o francuskim reżyserze Polańskim, teraz piszą o nim jako o polskim pedofilu. Do Brzechwy teoretycznie się przyznajemy, ale kiedy ktoś chce aby uczynić go patronem podstawówki to naród się burzy, bo jak można chrzcić placówkę oświaty żydowskim imieniem?. I czemu tak? Bo państwo chce zobie wyrobić prestiż? – ‘patrzcie u nas się rodzą geniusze, la la la la la la! I Polak był pierwszym niewłoskim papieżem, la la la la la la!’. Tak się nie powinno tego robić. You’re doin’ it WRONG! Albo nie mam racji.
Odchylenie standardowe
To trzeci podpunkt zanotowany podczas zajęć, ale zupełnie nie pamiętam czego dotyczył. Podobnie jak czwarty:
Syndrom Mateusza
który teoretycznie wiem o czym miał być, ale nie mam zielonego pojęcia czym ten syndrom jest. Może coś źle usłyszałem. Nieważne. Z dzisiejszego dnia skrót – nie mam żadnych nowych nagich zdjęć (swoich lub cudzych), dostałem tabakę o aromacie coli, zostalem poczestowany domowym piernikiem i kupnym sernikiem, dwa razy jadłem w KFC (Pepsi light zawsze się tak kurewsko pieni, czy to tylko u mnie?), autobus mi skręcił nie tam gdzie powinien, przez co musialem przejść spory kawałek w dość dużym mrozie (o ósmej rano piździ), zagadałem się przez telefon, przez co przeszedłem od Swiętokrzyskiej aż do Przekąsek Zakąsek w złą stronę, narysowałem w zeszycie studyjnym Tetrisa, Snake’a i Ponga (na Arkanoida zabrakło mi czasu) z zabawnymi komentarzami (i tylko jeden z nich był kopią).
Tyle na dzisiaj! Do następnego!
PS. Nie mam hamulców (m)oralnych.