Cytaty: Charakternik

- Na takich sprzedawców czarów, uroków czy talizmanów poenae capitis tylko brakuje – wtrącił surowo chudy szlachcic. – Bowiem biednym ludziom w głowach mącą i wyłudzają pieniądze.

- Tak było, jest i będzie – machnął ręką pan Myszkowski. – Zobaczysz waszeć, że i za pięćset lat, i nawet  za tysiąc różni naiwni głupcy wierzyć będą w tajemne znaki, czarodziejskie różdżki, magiczne sznureczki, kryształy o tajemnej mocy…

- W to, że gwiazdy mówią – przerwał mu ze śmiechem pan Szczurowicki. – I że z daty narodzin czy też z dłoni lub kształtu głowy da się wyczytać przyszłe fata człowieka. Że zbudowanie domu w magicznym miejscu uchroni przed nieszczęściem, a odpowiednie rozstawienie mebli zapewni zdrowie…

- A ci, co im będą podobne bzdurstwa sprzedawać niezłe zapewnią sobie profity – dokończył jego kompan.

- Jacek Piekara, Charakternik

Wszystko jest chore

Szkoła jest niedobra. I mówię to z głębi serca. Z flegmą. Szkoła jest niedobra, bo karze mnie każąc mi siedzieć do godziny 03:22 przed komputerem nad zadaniami z fizyki optycznej. A mógłbym siedzieć jeszcze dłużej, gdyby mnie współpracowniczki nie wyrzuciły, biednego rodzynka, z pracy. Rok temu fizyka szła mi jak z płatka – wszystkie pomiary wykonywało się szybko, a potem jeszcze szybciej wykonywało się obliczenia. A teraz – głupie babsko trzyma nas przez trzy godziny w sali, wykreślając nam kilkukrotnie poprawne wyniki, żeby tylko pokazać ileż to ona może, po czym w domu nakazuje nam wykonać obliczenia, które zajmują, w moim przypadku, 14 stron. Chore gówno.

Grypa jest niedobra. Atakuje współlokatorów wywyższając ich temperatury ciał do jakichś pokręconych poziomów. Podobnie wykańcza współpracowników, za których później muszę przychodzić do pracy. Nie żebym narzekał, bo dodatkowe pieniądze zawsze się przydają. Tylko czemu, cholera, w sobotę. Najgorszy dzień tygodnia na pracę. Kilotony ludzi, zanieczyszczenie powietrza przekracza o miliony procent normy unijne, bieganie w te i we wte gorsze niż w liceum na wf-ie. Czasami mam ochotę rzucić to wszystko w diabły. Pobrać wypłatę i wyjechać gdzieś hen, gdzie nikt mnie nie znajdzie i odpoczywać, odpoczywać, odpoczywać…

A wszędzie, co najdziwniejsze, na blogach zastój. Nawet w najpłodniej ozdabianych kawiarenkach słownictwa internetowego siedzi tylko pan Marazm i z literek tak długo nie używanych szyje sobie ciepłe jesienne swetry w barwach opadających liści i lamp sodowych o czwartej nad ranem. Jak tak dalej pójdzie to ten wielki dom, budowany przez kilkanaście miesięcy padnie i nigdy więcej nie powstanie. Dlatego powstańcie Ci, którzy zaniedbywacie swoje podwórza, zabierzcie się do jesiennych porządków i przy kubasie kakao popiszcie coś rozgrzewającego na długie jesienno-zimowe wieczory…

Bonobo – Shadowtricks

Cytaty: Johnny i zmarli

- Daj spokój z kartami – zaproponował Yo-less. – Bo jak się moja mamuśka dowie, to dostanie szału.

- Znowu? – Johnny średnio się zdziwił. – A tym razem dlaczego?

- Bo karty to musowo czarna magia – mruknął ponuro “Baron” Yo-less głosem swojej mamuśki.

Ktoś włączył magnetofon i zaczął tańczyć.

Karty, gry czy heavy metal to nie czarna magia czy siły ciemności. Prawdziwe siły ciemności nie są czarne – są szare jak pan Grimm. Wysysają z życia cały kolor, zmieniają miasto, na przykład Blackbury, w atrapę pełną plastiku, nikomu niepotrzebnych wieżowców i budzących strach ulic. Zmarli są pełni życia w porównaniu z egzystującymi w takim mieście ludźmi. Wszyscy stają się szarzy i zmieniają w numerki, a potem ktoś gdzieś zabiera się do podliczania.

- Terry Pratchett, Johnny i zmarli

:()

ScHDK – Spowiedź krowy

Odmóżdżenie

“…chcę byś mnie miał…”

Agnieszka Chylińska – Nie mogę Cię zapomnieć

Julian Tuwim – “Całujcie mnie wszyscy w dupę

CAŁUJCIE MNIE WSZYSCY W DUPĘ

Absztyfikanci Grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraelitcy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę!
Którzy chlipiecie z “Naje Fraje”
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Wierzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści, i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę,
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy…wileński
(Pan wie już za co, profesorze!)
I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwie
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że “szumią jodły w Tel-Avivie”,
I wszechsłowiańscy marzyciele,
Zebrani w malowniczą trupę
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I ty fortuny skurwysynu,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rentę,
O, łapiduchy z Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I wy, o których zapomniałem,
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość,
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!