Vagina flavoured condoms

Przerost formy nad treścią kończy właśnie trzy lata. Mimo dłuższych i krótszych przerw w jego działaniu, mimo wzlotów i upadków, mimo przemian w moim życiu, właściwie wszystko jest po staremu. Jestem smutnym i nudnym emo-nerdem. Zajmuję się wymyślaniem tak abstrakcyjnych konstrukcji jak ‘vagina flavoured condoms, jak zachowanie kału podczas teleportacji mutantów Marvela, jak mentalne tworzenie trójwymiarowych wykresów ukazujących zombie w grach i filmach w zależności od ich szybkości, wytrzymałości oraz inteligencji. Zajmuję się nikomu niepotrzebnymi i jednocześnie całkowicie bezsensownymi rzeczami. Tak jak i trzy lata temu. Co się zmieniło? Nic. A więc – szczęśliwego nowego roku!

PS. Pozdrawiam wszystkich satanistów, dzięki którym mam tyle wejść na bloga.

L.U.C – L.U.C jak dziadek w kiosku

Enigmatycznie znów

Ciężki okres się szykuje. Dużo zmian w życiu. Mam nadzieję, że na lepsze. I z każdym dniem te plany na zmiany, ich rodzaje oraz sposoby realizacji całkowicie się… no… zmieniają. Z każdym dniem pragnę czegoś innego, ale chyba jestem coraz bliżej osiągnięcia tego co w moich myślach było na początku. Już prawie ociosałem tę bryłę tworząc ostateczną konstelację przyszłych dróg do osiągnięcia upragnionego celu. Jeszcze trzeba w niektórych miejscach oszlifować, tu uciąć, tam dodać, trochę zaokrąglić, spiłować, wymienić, żeby moje kroki poprowadziły mnie do tych wymarzonych celów.

Chyba robię coś ze swoim życiem. Chyba się toczy.

To dobrze, my darling.

L.U.C – Loopedoom

Nie tylko święta

Czas mija nas

Jeszcze tylko 14 dni. Ostatnie czternaście dni do powrotu do Poznania na te parę chwil. Na te parę chwil, które, choć częściowo, upłyną na harmonizowaniu się ze światem, a właściwie jedną małą, ale ważną częścią tego świata. I mam nadzieję, że wszystko wyjdzie świetnie (‘it worked out great‘). Może to będzie wcześniejszy Nowyrok, a co za tym idzie – wcześniejsze noworoczne postanowienia. Może będę słuchać niesłuchanej wcześniej muzyki z przyjemnością, może moje kubki smakowe przyzwyczają się do wina, może będę się cieszyć ze świąt w inny sposób, może nie spędzę tego czasu siedząc przy komputerze, lecz kreatywnie budując swoją przyszłość. Naszą przyszłość! Brzmi górnolotnie i jest jeszcze dość wątłe i łamliwe, ale jeśli nad tym popracuję to może zapuści korzenie i wrośnie naprawdę potężnie i będzie się na wiosnę rozwijać w piękne, zielone od nadziei drzewo. Może w końcu wyjdzie. Może się nie skończy tak jak do tej pory, lecz będzie trwać i trwać szczęśliwie. Może w końcu porzucę moje podejście mamnatowyjebane i postaram się. Postaram się w te święta.

Mam taką nadzieję.

A Ty?

PS. Jaki kolor?

PS2. Jestem bardziej enigmatyczny niż sama Julka.

L.U.C – Kto jest ostatni? (feat. Abradab)

Powiedz mi…

Czy jesteś na tak?

Głowa i ramiona

Dziś na uczelni uczyliśmy się jak się pali marihuanę

Dlatego właśnie socjologia jest fajna. Bo masz bandę ludzi, ktorzy badają zachowania innych ludzi. I ci inni ludzie mogą być pod wpływem trawy lub browna lub innych środków psychoaktywnych (jak na przykład herbaty, kawy czy tytoniu jak powiada nasz prawicowy komunista). Oczywiście wszystko dla dobra nauki. Z takich zajęć można się dowiedzieć, że co drugi uczeń szkoły średniej wie gdzie kupić trawę, a Belgradzka, jeśli chce zapalić, musi sprowadzać swoje z Lublina, a i to rzadko się udaje. Można dowiedzieć się również, że co połowa licealistów przyznaje się, że w ciągu ostatniego roku się upiła (choć wszyscy wiedzą, że to wierutna bzdura, bo przecież najebało się co najmniej 100% z nich).

Kopernik była kobietą

Cały świat chce, żeby wielcy ludzie byli z ich kraju. Francuzi chcą polskiego Szopena, Polacy hiszpańskiego Kolumba i niemieckiego Kopernika. Do niedawna we francuskich gazetach pisano o francuskim reżyserze Polańskim, teraz piszą o nim jako o polskim pedofilu. Do Brzechwy teoretycznie się przyznajemy, ale kiedy ktoś chce aby uczynić go patronem podstawówki to naród się burzy, bo jak można chrzcić placówkę oświaty żydowskim imieniem?. I czemu tak? Bo państwo chce zobie wyrobić prestiż? – ‘patrzcie u nas się rodzą geniusze, la la la la la la! I Polak był pierwszym niewłoskim papieżem, la la la la la la!’. Tak się nie powinno tego robić. You’re doin’ it WRONG! Albo nie mam racji.

Odchylenie standardowe

To trzeci podpunkt zanotowany podczas zajęć, ale zupełnie nie pamiętam czego dotyczył. Podobnie jak czwarty:

Syndrom Mateusza

który teoretycznie wiem o czym miał być, ale nie mam zielonego pojęcia czym ten syndrom jest. Może coś źle usłyszałem. Nieważne. Z dzisiejszego dnia skrót – nie mam żadnych nowych nagich zdjęć (swoich lub cudzych), dostałem tabakę o aromacie coli, zostalem poczestowany domowym piernikiem i kupnym sernikiem, dwa razy jadłem w KFC (Pepsi light zawsze się tak kurewsko pieni, czy to tylko u mnie?), autobus mi skręcił nie tam gdzie powinien, przez co musialem przejść spory kawałek w dość dużym mrozie (o ósmej rano piździ), zagadałem się przez telefon, przez co przeszedłem od Swiętokrzyskiej aż do Przekąsek Zakąsek w złą stronę, narysowałem w zeszycie studyjnym Tetrisa, Snake’a i Ponga (na Arkanoida zabrakło mi czasu) z zabawnymi komentarzami (i tylko jeden z nich był kopią).

Tyle na dzisiaj! Do następnego!

PS. Nie mam hamulców (m)oralnych.

Niebyt

Zamarzłem. Gdzieś i jakiś czas temu po prostu mi się odechciało. Nikt tu już pewnie nie zagląda, poza fanatycznymi satanistami, ale mimo wszystko stwierdzilem, że muszę po prostu coś napisać. Odmarzam odwrotnie porporcjonalnie do Rosji w ‘Lodzie’ Dukaja, ale nie znaczy to, że odmarznę na dobre i zacznę pisać codziennie, lub choćby raz na tydzień. Nie będę obiecywać, bo sam sobie czasami tych obietnic dotrzymać nie potrafię, aczkolwiek będę się starać. Postanawiam postanowienie przednoworoczne:

W wolne dni zająć się czymś kreatywnym i/lub pożytecznym – sprzątaniem, ukulturalnianiem się, spędzaniem czasu z ludźmi, uczeniem się.

Mam nadzieję, że uda mi się to postanowienie uskuteczniać, a jesli ktoś chce mi dopomóc w ulepszaniu samego mnie to proszę mi przypominać w wolnych chwilach o tym, że mialem stać się lepszym człowiekiem. Jeśli to nie działa – dać mi w pysk i nakrzyczeć. Pozwalam – dla mojego własnego dobra, a także dla dobra ludzkości. A nuż jakaś cząstka mnie nauczy się i będzie możliwa do polubienia czy pokochania, bo póki co to nie wiem czy potrafię polubić samego siebie. A bardzo bym chciał. Postanowienie drugie:

Wrócić do sennika.

Sennik był swego czasu dla mnie odskocznią od rzeczywistości. Dzięki niemu moja rzeczywistość trochę się ułożyła. Mój wyimaginowany świat dzialał tylko nocą i porankami, dnie pozostawiając światowi realnemu. Bez sennika znów wszystko mi się przeplata i sam nie wiem czy takiego mnie można akceptować lubić czy kochać.

Brakuje mi uczucia skierowanego w moją stronę. Tak mało a tak wiele.

Muzyki nie będzie gdyż moje źródło plików przestało działać. Będę w wolnej chwili musiał znaleźć jakieś nowe źródło dofinansowania mojego bloga o różne melodie. Mam już wstępny pomysł, ale zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce. Aha – starsze pliki audio również, w większości, nie działają. Chyba będę musiał powiększyć przestrzeń i poedytować wszystko co stare. Makabra.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.